IBS, Hashimoto i przewlekłe zmęczenie – co je łączy? Część 2 podcastu

Posłuchaj drugiej części podcastu z dr Sarah Myhill!

IBS, Hashimoto i przewlekłe zmęczenie – co je łączy? Część 2 podcastu
Mito-med.pl - Podcasty
Mito-med.pl - Podcasty
IBS, Hashimoto i przewlekłe zmęczenie – co je łączy? Część 2 podcastu
Loading
/

Redakcja Mito-Med: Zacznę od razu od pytań, ponieważ nasi słuchacze są bardzo ciekawi i ciągle dopytują, dlaczego coraz więcej osób zapada na takie schorzenia jak choroba Hashimoto, zespół jelita drażliwego czy insulinooporność. Czy te choroby mają wspólny początek?

Dr Sarah Myhill: Oczywiście. Podstawowe zasady, które leżą u podstaw wszystkich tych chorób są podobne.

We wszystkich wymienionych chorobach występują osłabione mechanizmy dostarczania energii oraz stan zapalny. Stan zapalny to kolejny z moich ulubionych tematów. Choroba Hashimoto jest schorzeniem autoimmunologicznym, które objawia się nieprawidłowym stanem zapalnym.

Jak przyjadę do Polski, chciałabym omówić, co należy robić, żeby wyleczyć stan zapalny. Ja korzystam z protokołu doktora Coimbry, który opiera się podawaniu witaminy D. Zawsze staram się znaleźć narzędzia, z których wszyscy możemy sami korzystać, ponieważ lekarzy jest za mało. Bardzo chciałabym leczyć cały świat, ale zdaję sobie sprawę, że sama nie dam rady.

Na szczęście mogę uczyć Was, a Wy będziecie mogli uczyć kolejne osoby i tak to się będzie rozprzestrzeniać. Jedną z najważniejszych substancji przeciwzapalnych w organizmie jest witamina D. My, mieszkańcy północy, a tym bardziej Wy, Polacy, macie niedobór witaminy D, zwłaszcza zimą. Jak wskazuje dr Cicero Coimbra z Brazylii, witamina D to tak naprawdę nie witamina, tylko hormon i wszyscy cierpimy na jego niedobór.

Witamina D może być bardzo pomocna w leczeniu każdej choroby autoimmunologicznej. Dr Coimbra specjalizuje się akurat w leczeniu stwardnienia rozsianego. Stosuje on tysiąc jednostek międzynarodowych witaminy D na kilogram masy ciała.

Ja ważę około 65 kilogramów, więc gdybym była jego pacjentką, przyjmowałabym 65 tysięcy międzynarodowych jednostek witaminy D dziennie. Gdyby usłyszał to lekarz medycyny konwencjonalnej, z przerażeniem złapałby się za głowę. Powiedziałby, że nie wolno tego robić, bo to jest bardzo niebezpieczne.

Ale jeśli zrobimy to poprawnie, to wcale nie jest niebezpieczne. Witamina D jako taka w ogóle nie jest toksyczna i można ją bezpiecznie przyjmować w wysokich dawkach. Jedyna sytuacja, kiedy witamina D może być toksyczna, występuje, gdy mamy wysoki poziom wapnia we krwi.

Jeśli właściwie to zrobimy, będziemy ją przyjmować z witaminą K, przejdziemy na dietę paleoketogenną i będziemy pić dużo płynów, to mniej niż 1% zachoruje na hiperkalcemię. Musimy jednak nadal mieć na oku poziom wapnia. Oczywiście lekarze wykonują w tym celu badania krwi, ale cieszę się, że na Amazonie można teraz kupić zestaw do samodzielnego pomiaru poziomu wapnia.

Jest to technika, którą można bezpiecznie stosować w domu. To ważne, ponieważ po prostu brakuje nam lekarzy. Wszyscy potrzebujemy specjalistycznych narzędzi, aby samemu sobie pomóc.

Także jest to świetny element leczenia choroby Hashimoto, najlepiej w połączeniu z odpowiednią terapią zastępczą hormonów tarczycy. Należy pamiętać, że zespół jelita drażliwego to nie diagnoza, tylko obraz kliniczny. Nie podoba mi się, że lekarze rutynowo mylą diagnozę z obrazem klinicznym.

Zgłaszają się do mnie pacjenci i mówią, zdiagnozowano u mnie zespół jelita drażliwego. To nie jest diagnoza. Musimy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego? Dwie najczęstsze przyczyny zespołu jelita drażliwego to alergia pokarmowa, a trzy główne alergeny to zboża zawierające gluten, produkty mleczne i drożdże.

Po drugie, fermentacja w górnym odcinku jelita. Właśnie rozmawiałyśmy o tym, jak leczyć fermentację w górnym odcinku jelita. Kiedy zgłaszają się do mnie osoby ze złożonym obrazem klinicznym, a często przychodzą z całą listą dolegliwości, takich jak bóle głowy, zespół jelita drażliwego, brak energii, wahania nastroju, zapalenie stawów i tak dalej, staram się znaleźć najłatwiejszą drogę powrotu do zdrowia.

Chcę, aby jak najszybciej poczuli się jak najlepiej. Bardzo często świetnym początkiem jest dieta Carnivora. Przede wszystkim jest to dobra dieta z punktu widzenia naszej ewolucji.

Ludzie ewoluowali, ponieważ jedli mięso, a nie po to, by stać się mięsożercami. Po drugie, ta dieta pozwala natychmiast wejść w stan ketozy. Dostarcza organizmowi ewolucyjnie właściwego paliwa, jakim są ketony.

Po trzecie, jest to dieta bardzo nisko węglowodanowa. W mięsie, rybach, jajkach czy podrobach nie ma węglowodanów. W ten sposób natychmiast zaczynamy leczyć fermentację w górnej części przewodu pokarmowego.

Po czwarte, jest to dieta o bardzo niskiej toksyczności. Jak już mówiłam, będąc w Polsce w październiku ubiegłego roku, wszyscy jesteśmy zatruci. Każdy człowiek ma wątrobę, która jest świetna w detoksykacji, ale nie ewoluowała, aby radzić sobie z pestycydami, metalami ciężkimi, lotnymi związkami organicznymi i tym podobnymi.

Zdolność wątroby do detoksykacji powstała, abyśmy mogli radzić sobie z toksynami w pokarmach roślinnych. Jeśli spojrzysz na życie z punktu widzenia rośliny, patrzę teraz na zewnątrz i widzę żywopłoty, żonkile i trawę. Tego nie mogę zjeść.

To jest zbyt toksyczne. Wszystkie pokarmy roślinne są w mniejszym lub większym stopniu toksyczne. Jedzone na co dzień warzywa, takie jak cebula czy por, zawierają wprawdzie toksyny, ale bilans płynący z ich zjedzenia jest dla nas korzystny.

Jest korzystny tylko dlatego, że mamy tak fantastyczną wątrobę, która potrafi radzić sobie z toksycznością roślin. Jeśli nasza wątroba musi zajmować się nie tylko toksycznością pokarmów roślinnych, lecz także metalami ciężkimi, lotnymi związkami organicznymi, produktami fermentacji w górnym odcinku jelita i wszystkim innym, to po prostu nie daje rady i w rezultacie dochodzi do zatrucia. A dieta Carnivora jest dietą o niskiej toksyczności.

Dzięki niej natychmiast rozwiązujemy wszystkie trzy problemy. Alergie, węglowodany i toksyny. Jak już wspomniałam, jest ona bardzo odżywcza, ponieważ jedząc mięso spożywamy mitochondria oraz wszystkie surowce potrzebne do ich funkcjonowania.

To po prostu fantastyczny początek. Bardzo często, gdy przestawiam pacjentów na dietę Carnivora i równolegle stosuję witaminę C oraz J, aby pozbyć się fermentacji w górnej części jelit, dodatkowo poprawia się ich sen oraz wzrasta poziom energii. Często, jak to nazywam, mętny obraz kliniczny ustępuje, bóle głowy znikają, słuch się poprawia, objawy jelitowe ustępują, stawy się uspokajają, wzrok się wyostrza, a mózg funkcjonuje lepiej.

I nagle, jeśli pojawia się jakiś inny, dziwny problem, cokolwiek by to nie było, jego przyczyna staje się bardziej oczywista. Zjadłem to i mam taki objaw. Robię jedno i pojawia się drugie.

Przyczyna staje się znacznie jaśniejsza, kiedy oczyścisz te mętne wody kliniczne, jak ja to określam.

Redakcja Mito-Med: Zastanawiam się, czemu lekarze często mówią, wszystko jest w normie, kiedy młody człowiek ledwo funkcjonuje.

Dr Sarah Myhill: Dzieje się tak, ponieważ lekarze nie zadają właściwych pytań i oszukują samych siebie.

Właśnie skończyłam pisać książkę o badaniach medycznych. Muszę ją jeszcze dopracować, ale jest już w zasadzie gotowa. Zamierzam ją zatytułować Badania medyczne i stracone szanse.

Jak wiesz, każde badanie ma zakres normy, który jest zakresem referencyjnym dla populacji. Jeśli weźmiemy np. tarczycę, prawidłowy zakres referencyjny dla FT4 wynosi od 12 do 22 picomoli na litr.

Tylko lekarze zapominają, że każdy z nas ma swój własny, indywidualny zakres normy, który nie jest taki sam jak zakres referencyjny dla populacji. Gdyby pacjent zgłosił się do lekarza rodzinnego z wszystkimi objawami niedoczynności tarczycy, a jego poziom T4 wynosiłby 12,1, usłyszałby jedynie – wszystko jest w porządku, funkcja tarczycy mieści się w normie. Ale może tak być, że osobisty zakres referencyjny tego pacjenta wynosi od 22 do 24.

Prof. Sir Antony Toft, były przewodniczący Brytyjskiego Towarzystwa Endokrynologicznego, autor przewodnika poświęconego leczeniu niedoczynności tarczycy, napisał, że niektórzy ludzie nie czują się dobrze, dopóki ich poziom FT4 nie osiągnie 30 picomoli na litr. Chcę przez to powiedzieć, że badania mają nas jedynie ukierunkować, pomagają potwierdzić lub wykluczyć diagnozę kliniczną, ale ostateczną diagnozą jest reakcja na leczenie. To najlepszy test ze wszystkich.

Oczywiste jest, że każdy szuka jak najłatwiejszej drogi do wyzdrowienia, a zmiana diety jest akurat najtrudniejszym elementem. Pacjenci szukają wszelkich możliwych wymówek, by tego nie zrobić. Chcą po prostu dostać tabletkę, eliksir, ziołowy środek, homeopatyczny lek, który przywróci normalność, a to tak po prostu nie działa.

Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że wszyscy powinniśmy działać kompleksowo. Kiedy na początku lat osiemdziesiątych pracowałam jako lekarka rodzinna, wydawało mi się, że leczenie być może nie było wtedy łatwe, ale było na pewno prostsze. Uzyskiwałam naprawdę dobre efekty, zalecając wyeliminowanie produktów mlecznych lub zbóż zawierających gluten, albo wprowadzając niewielkie zmiany w stylu życia.

Ponieważ na początku lat osiemdziesiątych uzależnienie od węglowodanów jeszcze nie było tak powszechne. Wszyscy mieli w pamięci jeden z najbardziej znanych sloganów reklamowych. Zacznij dzień od jajka.

Wtedy jajka i boczek to był świetny początek dnia. Niestety, to właśnie w latach osiemdziesiątych pojawiły się płatki śniadaniowe, tosty, soki owocowe i ultra przetworzona żywność, którą znamy do dziś. Współcześnie znacznie trudniej jest przywrócić ludziom zdrowie.

I coraz bardziej dochodzę do wniosku, że wszyscy musimy wdrożyć wszystkie kroki, zamiast nie czekać, aż zachorujemy, ponieważ lepiej zapobiegać niż leczyć. Kiedy zgłaszają się do mnie pacjenci, przyglądam się ich stylowi życia i temu, co jedzą. Wygląda to jak statek zmierzający na skały.

Wiem, że się one rozbiją. Nie wiem tylko, czy rezultatem będzie demencja, rak czy chorobą serca. Wiem tylko, że się rozbiją.

Dlatego trzeba działać już teraz. Zmienić styl życia już teraz, aby obrać nowy kierunek i wpłynąć na spokojne wody. Ja na pewno chcę płynąć po spokojnych wodach do setki.

Wszystkim moim pacjentom powtarzam. Życie to nie bitwa, to wojna. Wiemy, że kiedyś tę wojnę przegramy.

To wojna, w której tym zagorzalej musimy walczyć, im jesteśmy starsi. Jeśli ją przegram, gdy będę miała 102 lata, to mogę z tym żyć. Kiedy przyjadę do Polski we wrześniu, chciałabym omówić właśnie te rzeczy, które wszyscy powinniśmy robić przez cały czas.

Nie czekajcie na diagnozę. Nie czekajcie na jakąś paskudną chorobę. Po prostu zabierzcie się do tego i zróbcie to już dziś.

Redakcja Mito-Med: Dostaliśmy od pani doktor tyle cennych wskazówek. Zastanawiam się, jaka jest najczęstsza rzecz, którą młodzi ludzie robią źle, próbując odzyskać energię.

Dr Sarah Myhill: Po pierwsze dieta, po drugie dieta i po trzecie dieta.

Wszystko sprowadza się do jedzenia. Rozumiem, że młodzi ludzie jedzą żywność przetworzoną, bo jest tania, a oni nie mają pieniędzy. Jest wygodna, a oni nie mają czasu.

Jest uzależniająca, a każdy lubi coś na ząb. Ale jeśli dadzą radę poświęcić swój czas, energię i wszelkie dostępne środki finansowe na kupowanie najlepszej żywności, jaką mogą zdobyć, to zrobią sobie ogromną przysługę, zarówno dziś, jak i w przyszłości.

Redakcja Mito-Med: To chyba znam odpowiedź, pani doktor, na moje kolejne pytanie.

Czy to normalne, że młodzi ludzie są dziś tak zmęczeni? Czy to sygnał, że coś w naszym świecie jest fundamentalnie nie tak?

Dr Sarah Myhill: Zgadza się. Nagle stało się to nową normą. Nie mogą wstać rano z łóżka.

Są zmęczeni i nie mają ochoty na spotkania towarzyskie. Nie mają na to energii. To znaczy, owszem, pójdą na imprezę, ale zrobią to pod wpływem uzależnienia.

Upiją się, zażyją narkotyki, takie jak kokaina, amfetamina czy ekstazji, aby dać sobie zastrzyk energii i świetnie się bawić. Właśnie dlatego te narkotyki są tak uzależniające, bo naprawdę świetnie się po nich bawisz. Mogę opowiedzieć Ci historię przypadku, która jest naprawdę ciekawa.

Byłam na konferencji, kiedy pewna urocza pani, którą znam od jakiegoś czasu, podeszła do mnie i powiedziała, że ma naprawdę osobliwy przypadek. Chodzi o kobietę, którą leczy od lat. Pacjentka funkcjonuje na niesamowicie wysokim poziomie.

Ma pięcioro dzieci. Codziennie dojeżdża do Londynu. Jest dyrektorką finansową w dużym banku.

Po prostu wszystko ogarnia. A kiedy przyszły wyniki jej badań, okazało się, że wszystkie były mocno nieprawidłowe. O co chodzi? Pomyślałam chwilę i powiedziałam.

Ona jest na kokainie. Całe swoje życie bierze kokainę. O nie, nie zrobiłaby tego.

Spytaj ją. Spytała ją i okazało się, że miałam rację. Robiła to wszystko na kokainie, ale ryzykowała, że z dnia na dzień padnie trupem, bo tak działają uzależnienia.

Mówią nam, mamy wiadro energii. Jeśli zużyjesz więcej energii niż masz w tym wiadrze, umrzesz. Uzależnienia maskują ten deficyt energii.

Powstrzymują fizyczne zmęczenie. Powstrzymują depresję. Pozwalają mózgowi pracować szybciej.

A potem nagle dochodzisz do punktu krytycznego i ryzykujesz śmiercią. Mam tylko nadzieję, że udało jej się przekazać tę wiadomość tej ciężko pracującej kobiecie z Londynu.

Redakcja Mito-Med: Pani doktor, wyczerpałyśmy najważniejsze pytania na dzisiaj. Przekazała nam Pani ogrom informacji. Bardzo dziękuję za podzielenie się z nami swoją wiedzą i naprawdę nie mogę się doczekać, aby spotkać się z Panią w Poznaniu. Bardzo dziękuję za dzisiejszą rozmowę.

0:00
0:00