Historie z gabinetu – przypadek kliniczny nr 1

Czy środowisko, w którym żyjemy determinuje nasz stan zdrowia? Posłuchaj jak dr Sarah Myhill wskazuje na ten fakt, omawiając przypadki swoich pacjentów.

Mito-med.pl - Podcasty
Mito-med.pl - Podcasty
Historie z gabinetu - przypadek kliniczny nr 1
Loading
/

Redakcja Mito-Med: Witamy w podcaście Mito-med z dr Sarą Myhill, wybitną lekarką dzielącą się z nami  wiedzą w zakresie medycyny ekologicznej. W swojej pracy dr Myhill podważa konwencjonalne podejście do zdrowia i przedstawia wzajemne powiązania między zdrowiem a środowiskiem. Dziś zajrzymy do jednej z jej książek, Ecological Medicine, w której dr Myhill przedstawia ciekawe przypadki swoich pacjentów, ilustrując wpływ czynników środowiskowych na zdrowie człowieka. W naszej serii podcastów omówimy trzy przypadki i zgłębimy zawiłe relacje między naszym ciałem a otaczającym nas środowiskiem, a także przyjrzymy się praktycznym sposobom na osiągnięcie zdrowia. Zapraszam do wysłuchania rozmowy z panią doktor, która pomoże nam rozwikłać tajemnice medycyny ekologicznej i odkryje jej transformacyjny potencjał w nowoczesnym podejściu do zdrowia. Przekazuję głos pani doktor, miło Panią znowu widzieć!

Dr Sarah Myhill: Mnie również bardzo miło cię widzieć. Cieszę się, że zajmujemy się dziś historią przypadków, ponieważ pozwoli to naszym słuchaczom odnieść się do rzeczywistych przykładów. Medycyna ekologiczna jest łatwa i logiczna, to jest najważniejsze. Nie ma w niej nic trudnego. A wszystko sprowadza się do znalezienia odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Pierwszym przykładem, który chciałbym omówić, jest przypadek Marka, u którego wystąpiła silna posocznica. Był bardzo chory i leczył się w szpitalu. Ponieważ był stosunkowo młodą osobą, w ogóle nie powinno go to spotkać. Zgłosił się do mnie z powodu niedawno przebytej choroby, a także zmęczenia. W jego wywiadzie rodzinnym występowała demencja, udar mózgu i choroby serca. Stosował dość dobrą dietę, ciśnienie krwi było w normie. Nie znalazłam nic, co rzucałoby się w oczy. Czasami, gdy nie mam pewności, zlecam badania z myślą o znalezieniu odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Jedno z takich badań to oznaczenie poziomu całkowitego cholesterolu oraz stężenia frakcji HDL. Preferuję kiedy całkowity cholesterol wynosi powyżej sześciu. U niego wynosił 6,4, więc był jak najbardziej do zaakceptowania.

Pamiętajcie, że cholesterol nie powoduje chorób tętnic, ani nie jest skutkiem diety bogatej w tłuszcze. Cholesterol bierze udział w procesie gojenia i naprawy tętnic. Jego występowanie jest skutkiem, a nie przyczyną uszkodzenia tętnic. Najważniejsza jest frakcja HDL, czyli tak zwany dobry cholesterol, lipoproteina o wysokiej gęstości. Jego poziom powinien wynosić co najmniej 20-25% całkowitego cholesterolu, ja wolę kiedy wynosi bliżej 40 lub 45%, ale w przypadku Marka udział HDL wynosił zaledwie 16%, pomimo poprawnego poziomu cholesterolu całkowitego. A to oznacza, że miał uszkodzone tętnice. Więc musiałam zadać sobie pytanie dlaczego? Najczęstszą przyczyną nieprawidłowego poziomu cholesterolu jest dieta oparta na cukrach, bogata w węglowodany oraz wysokie ciśnienie krwi. Doskonale wiemy dlaczego wysokie ciśnienie krwi może uszkadzać tętnice: jeśli jest wysokie, krew płynie niespokojnie, cofa się, jest dużo turbulencji i to właśnie jest przyczyną uszkodzeń delikatnej wyściółki ściany tętnic. Jest to mechanizm, za pomocą którego wysokie ciśnienie krwi powoduje uszkodzenie tętnic.

Najczęstszą przyczyną wysokiego ciśnienia krwi jest spożywanie cukrów i węglowodanów, ponieważ jak omawialiśmy na poprzednich spotkaniach, wzrost poziomu cukru we krwi, powoduje wyrzut insuliny. Natomiast, gdy ciśnienie krwi spada, produkowana jest adrenalina. A adrenalina to hormon stresu. Stres podnosi ciśnienie krwi, a to powoduje uszkodzenie tętnic. Ale w przypadku Marka nie to było problemem. Innym bardzo ważnym czynnikiem chorób tętnic, który jest często pomijany, lub niedostrzegany przez lekarzy, jest homocysteina. Homocysteina to marker wskazujący na zdolność naszego organizmu do leczenia i naprawy. Nasze tętnice są codziennie uszkadzane tylko dlatego, że żyjemy, robimy różne rzeczy, po prostu istniejemy. To część normalnego życia. A kiedy śpimy w nocy, nasz organizm leczy i naprawia tętnice, do czego potrzebny jest cykl metylacji. Homocysteina jest markerem cyklu metylacji. Jej poziom powinien mieścić się w przedziale między 5 a 10. U Marka poziom homocysteiny wynosił 26,1 mikromoli na litr, co jest zdecydowanie za dużo. Powinien być poniżej 10. To wyjaśnia przede wszystkim, dlaczego miał sepsę – po prostu nie miał dobrego dopływu krwi tętniczej, a także dlaczego u jego matki i babci zdiagnozowano demencję i dlaczego zmarły z powodu demencji.

Wysoki poziom homocysteiny jest ważnym czynnikiem ryzyka demencji. Także Mark jest w grupie ryzyka wystąpienia demencji. Ważne jest jednak to, że problemy z homocysteiną występują w rodzinie. Jeśli macie kogoś, kto ma w wywiadzie rodzinnym demencję, choroby serca, raka, to koniecznie zbadajcie poziom homocysteiny. Powinna mieścić się między 5 a 10. Możecie spytać, dlaczego wszyscy rutynowo nie badamy poziomu homocysteiny? Odpowiedź jest bardzo prosta: wyleczony pacjent to stracony klient. Dlatego nigdy nie będzie badań przesiewowych w kierunku wysokiego stężenia homocysteiny, one zawsze będą pomijane. Z perspektywy dużych firm farmaceutycznych problem polega na tym, że wysoki poziom homocysteiny można łatwo leczyć witaminami, które są tanie i skuteczne. Nie jest to korzystne dla nich, choć bardzo korzystne dla nas. Witaminy z grupy B muszą być przyjmowane w formie metylowanej. Trzy najważniejsze to metylowany kwas foliowy, 800 mikrogramów dziennie.

Metylowana witamina B12, trzy lub cztery miligramy dziennie. Oraz pirydoksalo-5-fosforan czyli metylowana witamina B6 – 50 miligramów dziennie. Większość dobrych multiwitamin zawiera witaminę B6 w formie metylowanej. Taki zestaw witamin należy przyjmować przez trzy lub cztery miesiące, a następnie ponownie sprawdzić poziom homocysteiny, aby upewnić się czy uległ obniżeniu. Wprawdzie lekarze nie zlecają tych badań, ale w Europie można je wykonać samodzielnie w domu, kupując test marki CeraScreen, C-E-R-A Screen. Myślę, że każdy powinien znać swój poziom homocysteiny, dlatego zleciłam to też Markowi. Ponadto uznałam, że warto również przebadać jego dwie córki. U jednej homocysteina była w normie na poziomie 5,6. A u drugiej, Katie, poziom był podwyższony do 12,2 jeśli dobrze pamiętam. Ja staram się utrzymać poziom między 5 a 10, więc zaleciłam Katie pakiet witamin z grupy B, czyli metylowany kwas foliowy, metylowana witamina B12 i metylowana B6. Co ciekawe, dzięki temu nie tylko obniżył się poziom homocysteiny, ale także znacznie poprawił się poziom jej energii. Do dziś utrzymuje ze mną kontakt i mówi, że metylowany kwas foliowy dobrze jej robi.

I dokładnie oto chodzi: mózg lepiej pracuje, organizm ma więcej energii, poprawia się wydajność w pracy. To bardzo proste rozwiązanie, a do tego, jak już powiedziałam, wszyscy powinniśmy wiedzieć, jaki mamy poziom homocysteiny. Niestety, do Marka bardziej trafiały argumenty lekarza rodzinnego i aby skorygować poziom homocysteiny, wolał przyjmować statyny i inne leki, zamiast witamin z grupy B. Nie wiem, co się z nim dalej działo, mam tylko nadzieję, że jego pierwszą lekcją nie będzie zawał serca czy demencja, ponieważ jest w grupie ryzyka wystąpienia tych chorób. Także pierwszy wniosek z przypadku naszego pierwszego pacjenta Marka jest taki, że homocysteina jest naprawdę ważna. Najlepszy moment na leczenie chorób serca jest tu i teraz, zanim one wystąpią. Już Benjamin Franklin mawiał, że „Uncja prewencji jest warta funta leczenia„, mając na myśli, że lepiej zapobiegać niż leczyć. I to była pierwsza interesująca historia przypadku, która to świetnie zilustrowała.

Redakcja Mito-Med: Dziękuję bardzo za przedstawienie tego interesującego przypadku. Myślę, że to dobry czas, aby przetrawić te wszystkie informacje. Wrócimy po krótkiej przerwie.

0:00
0:00