Historie z gabinetu – przypadek kliniczny nr 3

Patologie mitochondriów prowadzą m.in. do niewydolności serca, które leczone z niewłaściwym podejściem ograniczają naszą kondycję, wydolność, samopoczucie a w konsekwencji skracają nasze życie. Wysłuchaj, jak dr Sarah rezygnując z konwencjonalnego podejścia, skutecznie wykorzystała medycynę ekologiczną.

Mito-med.pl - Podcasty
Mito-med.pl - Podcasty
Historie z gabinetu - przypadek kliniczny nr 3
Loading
/

Redakcja Mito-Med: Witamy ponownie w podcaście Mitomed z naszą ulubioną doktor Sarą Myhill. Teraz będziemy mieli przyjemność zagłębić się w nasz trzeci przypadek pacjenta i już nie mogę się doczekać interesujących szczegółów. Bardzo proszę Pani doktor.

Dr Sarah Myhill: Dziękuję. Ten przypadek dotyczy osoby z niewydolnością serca. Dwie najbardziej śmiertelne choroby na zachodzie to problemy z sercem i rak. Na trzecim miejscu znajdują się skutki praktykowania zachodniej medycyny. Chciałabym w tym miejscu zacytować badanie opracowane przez John Hopkins School of Hygiene and Public Health, opublikowane przez Amerykańskie Towarzystwo Medyczne: śmiertelność w USA z powodu przyjmowania leków na receptę wynosi ponad 106 000 ludzi rocznie, z powodu zakażeń szpitalnych 80 000, z powodu innych błędów 20 000, z powodu niepotrzebnych operacji, w tym operacji serca 12 000, oraz 7 000 z powodu błędów w stosowaniu leków w szpitalach. Oznacza to, że leki są głównymi zabójcami. Lekarze są niebezpieczni i zabijają ludzi. Nikt pacjentom nie mówi, że ich patologia jest związana z przyjmowanymi lekami. Mam nadzieję, że ta historia przypadku, którą za chwilę przedstawię, unaoczni jak niebezpieczne mogą być leki. To jest historia przypadku pewnego pana którego będziemy nazywać Artur. Artur zgłosił się do mnie po raz pierwszy w 2012 roku, gdy miał 77 lat z powodu niewydolności serca. W tym schorzeniu serce nie jest w stanie wytworzyć energii i ciśnienia potrzebnego do zapewnienia krążenia krwi w organizmie.

Dr Sarah Myhill: Jak zwykle musimy zadać sobie pytanie, dlaczego? Niewydolność serca może być spowodowana chorobą zastawek. Serce pompuje krew, a zastawki dbają o to, aby płynęła w jednym kierunku. Jeśli zastawki są nieszczelne lub zwężone, może to prowadzić do choroby serca. Często leczy się to operacyjnie. Pozwólcie, że na chwilę odejdę od tematu. Powszechną wadą serca jest niedomykalność zastawki mitralnej. Jest to zastawka między lewym przedsionkiem a lewą komorą. Co ciekawe, powyższa wada może wystąpić nie dlatego, że zastawka nie działa prawidłowo, tylko pierścień, w którym się znajduje, jest rozszerzony i zbyt duży. Jeśli pierścień mitralny jest zbyt duży, zastawka do niego nie pasuje i kończy się to niedomykalnością. Przypomina to trochę skrzynkę na listy w drzwiach z klapką. Jeśli skrzynka na listy jest zbyt duża, klapka nie pasuje. Trzeba więc sprawdzić, dlaczego skrzynka na listy zrobiła się zbyt duża? Częstą przyczyną jest niedobór magnezu. Warto o tym pamiętać. Ale pacjent, o którym mówimy, nie miał choroby zastawek.

Dr Sarah Myhill: Nie miał też choroby niedokrwiennej serca, jego tętnice wieńcowe funkcjonowały poprawnie. Miał prawidłowy poziom homocysteiny. Stan jego tętnic były całkiem dobry. Musieliśmy więc zadać pytanie, dlaczego? To okropne, że lekarze nie zadają pytania dlaczego? Zwłaszcza w przypadku serca. Arturowi podano jeden lek, potem inny, a potem jeszcze kolejny. Przeczytam może listę leków, które przyjmował. Są na niej dwa leki moczopędne, furosemid i spironolakton, amlodypina i bisoprolol na ciśnienie krwi, izosorbid na ból serca, lizynopryl na ciśnienie krwi, atorwastatyna z grupy statyn, klopidogrel jako lek przeciwzakrzepowy i omeprazol na żołądek. Miał więc długą listę leków. A starsze pokolenie jest znacznie bardziej ufne wobec lekarzy niż młodsze. Więc po prostu zaakceptował, że je musi je przyjmować. Myślał, że te leki usuwają pierwotną przyczynę jego choroby serca, ale żaden z nich tego nie robi. Wszystkie te leki po prostu łagodzą objawy i w krótkim okresie mogą przynieść pewne korzyści, ale w dłuższej perspektywie przyspieszają proces leżący u podstaw choroby.

Dr Sarah Myhill: Co ciekawe, w jego niewydolności serca mięsień sercowy nie bił wystarczająco mocno. A jeśli mięsień sercowy nie ma surowców potrzebnych do silnych uderzeń, to oczywiście serce przestaje działać prawidłowo. Zmiany, które to spowodowały, mają związek z niewydolnością mitochondriów. Właśnie dlatego tak bardzo interesuje mnie niewydolność serca, ponieważ właściwie wszyscy moi pacjenci z zespołem przewlekłego zmęczenia mają także niską pojemność minutową serca lub niewydolność serca. Dlaczego? Ponieważ mają patologię mitochondrialną. Dysfunkcja mitochondriów ma kluczowe znaczenie w powstawaniu chorób serca. Więc, jeśli serce nie bije mocno, to krew nie ma jak krążyć. Jeśli krew nie może krążyć, to oczywiście pojawia się zmęczenie, nietolerancja wysiłku fizycznego, mózg nie działa dobrze, krążenie jest słabe i tak dalej, i tak dalej. To wszystko jest bardzo logiczne. Artur przyjmował między innymi statyny, które są jednym z najbardziej znienawidzonych przeze mnie leków. Statyny są bezmyślnie podawane bardzo wielu pacjentom. W rzeczywistości atrowastatyna stanowi największe na świecie źródło przychodów dużych firm farmaceutycznych. Sprzedaż atrowastatyny wynosi około biliona dolarów rocznie.

Dr Sarah Myhill: To milion milionów dolarów rocznie, naprawdę ogromna suma pieniędzy. Jest taka fascynująca książka napisana przez brytyjskiego kardiologa dr Aseema Malhotrę pod tytułem „Życie bez statyn”. Na podstawie statystyk i twardych danych dr Malhotra doszedł do wniosku, że korzyści płynące z przyjmowania statyn są niemal znikome. W swoich rozważaniach bierze pod uwagę liczbę pacjentów, których trzeba poddać danej interwencji przez określony czas, aby zapobiec zdarzeniu (z angielskiego numbers needed to treat). Aby potencjalnie zapobiec nawet jednemu zawałowi serca, trzeba podać statyny ogromnej liczbie pacjentów. Dr Malhotra jest kardiologiem i rzadko przepisuje statyny swoim pacjentom. Jak działa mechanizm, dzięki któremu statyny mogą nas chronić przed chorobami serca? Co ciekawe, jeśli są podawane w celu obniżenia poziomu cholesterolu, można by pomyśleć, że stopień korzyści ze stosowania statyn będzie równy korzyściom płynącym z obniżenia cholesterolu. Tak jednak nie jest. Nie ma żadnego związku. Dziś wiemy, że statyny działają, ponieważ mają łagodne działanie przeciwzapalne. Działają łagodnie przeciwzapalnie, ponieważ ich trójwymiarowa struktura przypomina witaminę D. Oznacza to, że można uzyskać wszystkie korzyści płynące z przyjmowania statyn i uniknąć wszystkich skutków ubocznych, po prostu przyjmując witaminę D.

Dr Sarah Myhill: Jak wspomniałam wcześniej, wszyscy powinniśmy przyjmować 10 000 jednostek międzynarodowych witaminy D dziennie. To była pierwsza rzecz, którą zrobiłam. Powiedziałem Arturowi: „Musisz przestać brać statyny. Zamiast tego możesz przyjmować witaminę D. Już po tygodniu poczuł się lepiej. Firmy farmaceutyczne przekonują nas, że skutki uboczne statyn występują rzadko, ale tak nie jest. Jak wykazał Dr Malhotra, około 50% osób będzie miało osłabienie mięśni i zmęczenie w wyniku przyjmowania statyn. Wpływają one nie tylko na mięsień sercowy, ale także na mięśnie rąk, nóg czy mięśnie utrzymujące stabilność ciała. Stajemy się słabi, co nie jest dobrą rzeczą. Musimy być silni, zwłaszcza gdy się starzejemy. Także zamieniliśmy statyny na witaminę D. Następnie przygotowałam dla niego zestaw preparatów, które się sprawdzają w leczeniu funkcji mitochondriów. Tę wiedzę nabyłam podczas pracy z pacjentami cierpiącymi na zespół przewlekłego zmęczenia. Koenzym Q10, 100 miligramów. Niacynamid, czyli witamina B3, 1500 miligramów. Acetyl L-Karnityna, 1 gram. Magnez, 300 miligramów i oczywiście witamina D w dawce 10 000 jednostek międzynarodowych, która pomaga wchłonąć magnez, a także D-ryboza.

Dr Sarah Myhill: D-ryboza jest surowcem, z którego wytwarzamy ATP czyli nasze nośniki energii. Dzięki tym preparatom, jego stan kliniczny znacznie się poprawił. Niewydolność serca niesie ze sobą bardzo złe rokowania. 50% osób, u których zdiagnozowano niewydolność serca, umiera w ciągu dwóch lat. Artur po raz pierwszy zgłosił się do mnie w wieku 77 lat. Uważam, że potrzeba około czterech miesięcy, aby naprawdę wpłynąć na funkcjonowanie mitochondriów. Równolegle musimy stosować dietę ketogeniczną, ponieważ preferowanym paliwem dla mitochondriów są ketony. I oczywiście wiele osób, jak wiemy z poprzednich wykładów, jest uzależnionych od cukru i węglowodanów. Naprawdę warto zrezygnować z uzależniających cukrów i węglowodanów oraz przejść na dietę ketogeniczną. U Artura mogliśmy zaobserwować poprawę stanu klinicznego. Chciałam wspomnieć o jeszcze jednym naprawdę interesującym efekcie ubocznym, w odniesieniu do nerek, które potrzebują ciągłego dopływu krwi. Zmniejszenie dopływu krwi do nerek prowadzi do ich niewydolności. U Artura dzięki poprawie funkcji serca, poprawiła się praca nerek. Gdy tylko poprawiła się praca nerek, przestał potrzebować leków moczopędnych. Leki moczopędne są standardowo przepisywane w niewydolności serca, ponieważ jeśli serce nie jest w stanie generować energii, nerki przestają działać.

Dr Sarah Myhill: Jeśli nerki nie pracują, organizm zatrzymuje płyny. Pojawiają się obrzmiałe kostki, obrzęki i tak dalej. Dlatego kardiolodzy rutynowo przepisują leki moczopędne w leczeniu niewydolności serca. Istnieje jednak pewien problem związany z lekami moczopędnymi, ponieważ ich działanie polega na hamowaniu zdolności nerek do ponownego wchłaniania sodu. Powoduje to utratę soli. Wraz z utratą soli w moczu, dochodzi do gromadzenia wody na drodze osmozy. Organizm traci nie tylko sód, ale także potas, magnez, cynk, miedź, selen i wszystkie minerały. Tak więc diuretyki to jedne z najbardziej znienawidzonych przeze mnie leków, ponieważ hamując transport sodu, wyciągają wszystkie minerały. W międzyczasie Artur musiał udać się do szpitala na drobny zabieg chirurgiczny. Podczas znieczulenia wystąpił u niego napad drgawek. Okazało się, że poziom sodu w jego krwi wynosił 123, a powinien być powyżej 140. Leki moczopędne spowodowały kolejny bardzo poważny efekt uboczny. Odstawiliśmy u niego leki moczopędne i uzupełniliśmy poziom minerałów podając dobry preparat multiwitaminowy. Jak wiecie, ja uwielbiam stosować preparat SUNSHINE SALT. Tak na marginesie, jeśli ktoś wymaga przyjmowania leku moczopędnego z jakiegokolwiek powodu, to bardzo dobrym diuretykiem jest witamina C. Jeśli weźmiesz dużą dawkę witaminy C, jest ona wydalana z moczem, wytwarza ciśnienie osmotyczne i wyciąga ze sobą wodę.

Dr Sarah Myhill: Wyciąga wodę, nie usuwając sodu, potasu, magnezu, cynku, miedzi, żelaza, chromu itd. Jego stan bardzo się poprawił po odstawieniu leków moczopędnych i przyjmowaniu preparatu SUNSHINE SALT. Pojawił się jednak kolejny problem, ponieważ wiele leków, które mu przepisano, jest toksycznych dla żołądka. Lekarze często przepisują inhibitory pompy protonowej, które blokują wydzielanie kwasu żołądkowego. Jest to problematyczne, ponieważ kwas żołądkowy jest niezbędny, abyśmy mogli wchłaniać minerały. Jeśli nie wchłaniamy minerałów, organizm nie zbuduje zdrowych kości. Także leki blokujące wydzielanie kwasu powodują osteoporozę. Zgłasza się do mnie wielu pacjentów przyjmujących inhibitory pompy protonowej. W każdym przypadku zadaję im pytanie: Czy lekarz powiedział Panu czy Pani, że przyjmowanie inhibitorów pompy protonowej jest czynnikiem ryzyka osteoporozy? Nigdy nikomu tego nie powiedziano, a jest to dobrze rozpoznane powikłanie. Kiedy mówię o inhibitorach pompy protonowej, mam na myśli takie leki jak omeprazol, lansoprazol, ranitydyna i inne leki blokujące wydzielanie kwasów żołądkowych. Artur leczył jednocześnie nadciśnienie krwi i przyjmował nadmierne dawki leków.

Dr Sarah Myhill: Jego ciśnienie nagle spadło zbyt nisko. Miał zawroty głowy i przewrócił się. Kiedy się przewrócił, złamał miednicę, ponieważ cierpiał na osteoporozę. Wymagał poważnej operacji, a potem 10 miesięcy rehabilitacji. Było to więc bezpośrednie, jatrogenne, czyli wywołane przez lekarza, powikłanie przyjmowania leków, które doprowadziły do osteoporozy i zbyt niskiego ciśnienia krwi. Po tym zdarzeniu cierpiał na silne bóle biodra, a kiedy jego chirurg dowiedział się, że Artur ma niewydolność serca, wyraził obawy co do ewentualnych problemów ze znieczuleniem. Napisałam więc do niego i wyjaśniłam problem. Muszę powiedzieć, że chirurdzy myślą dużo bardziej logicznie niż lekarze rodzinni. Chirurdzy po prostu widzą problem, taki jak na przykład złamanie, naprawiają je za pomocą dobrej operacji i pacjent wraca do zdrowia. Naprawdę myślą dużo bardziej logicznie niż lekarze. Kiedy wyjaśniłam sytuację, zrozumiał ją i stwierdził, że wstawi protezę stawu biodrowego w znieczuleniu miejscowym. Także wymienił Arturowi staw biodrowy w znieczuleniu miejscowym, bez żadnego bólu.

Dr Sarah Myhill: Rano po operacji Artur był sprawny i zjadł dobry lunch. Kiedy ostatni raz się kontaktowaliśmy, miał 86 lat. Minęło więc dziewięć lat. Właściwie to właśnie wtedy powstała ta książka, także teraz ma ponad 90 lat. Normalnie chodzi po domu, wyjeżdża na wycieczki, nie odczuwa bólu. Jego mózg jest bardzo aktywny. A to ważne, ponieważ nasz dobrostan zależy od jakości pracy mózgu. Jeśli stracimy mózg i popadniemy w demencję, nie będziemy już sobą. Moim zdaniem, jeśli ktoś choruje na demencję, to życie staje na równi pochyłej. Więc mózg Artura pozostaje aktywny. Oszukał śmierć co najmniej trzy razy w związku z osteoporozą, niewydolnością serca, złamaniem. I radzi sobie bardzo dobrze. Historia Artura świetnie ilustruje, jak leki na receptę, które tylko łagodzą objawy, same w sobie stanowią ogromny problem. Leki to zabójca numer trzy w krajach zachodnich. Na pierwszym i drugim miejscu są choroby serca i nowotwory. Lekarze, leki na receptę, interwencje szpitalne są również niebezpieczne. W dużej mierze w medycynie ekologicznej chodzi o to, by chronić ludzi przed lekarzami, szpitalami i lekami.

Dr Sarah Myhill: Musimy nauczyć się dbać o zdrowie sami. Istnieją oczywiście sytuacje, w których szpital jest niezbędny. Ale w przypadku wielu chorób przewlekłych, zwłaszcza w miarę starzenia się, medycyna ekologiczna staje się coraz ważniejsza w chronieniu nas przed negatywnym działaniem leków.

Redakcja Mito-Med: Tak, to niesamowita historia, bardzo inspirująca. To w jaki sposób odwróciła Pani sytuację u pacjenta, który brał tak wiele leków. I Pani to zmieniła.

Dr Sarah Myhill: Dokładnie, kiedy się do mnie zgłosił, brał dziewięć lub dziesięć różnych leków. Po mojej interwencji nie musiał brać żadnych leków na receptę.

Redakcja Mito-Med: Wspaniałe.

Dr Sarah Myhill: Pozostawał w dobrym zdrowiu dzięki dobrej diecie paleo-ketogenicznej i wszystkim suplementom wspierającym mitochondria, wzmacniającym tkankę łączną i tak dalej. To prosta, logiczna medycyna, do której każdy może mieć dostęp.

Redakcja Mito-Med: Tak, wspaniale. Dzięki Pani doktor nasi słuchacze również mają dostęp do tej wiedzy. Jesteśmy Pani za to bardzo wdzięczni. Bardzo dziękuję za ten wywiad i za podzielenie się z nami swoją ogromną, niesamowitą wiedzą. Mam szczęście, że mogłam z Panią na ten temat porozmawiać. Dziękuję Pani doktor.

Dr Sarah Myhill: Bardzo mi miło. Dziękuję. Do zobaczenia.

0:00
0:00