Terapia w czasach pandemii COVID-19

Publikacja doktora B. Kuklinskiego na temat odporności i terapii w czasach pandemii COVID-19.

W myśl zasady „Po co tanio, skoro można drogo?“ lub „Łatwo stracić z oczu las, od nadmiaru drzew“ lub „Nowe szaty cesarza“.

Infekcje wirusowe towarzyszą ludzkości od zawsze. Każdy wirus preferuje zwykle konkretny narząd bądź układ, przykładowo:

  • wirus zapalenia wątroby – wątroba, żółtaczka
  • wirus Epsteina-Barra – układ odpornościowy
  • wirus polio – układ nerwowy
  • wirus Zachodniego Nilu – nerki, układ limfatyczny
  • wirus Coxsackie – serce i mózg
  • wirus SARS covid-2, koronawirus – płuca
  • wirus varicella zoster – układ nerwowy (półpasiec)
  • wirus herpes simplex  – układ nerwowy (opryszczka zwykła)
  • limfotropowy wirus odry – mózg
  • wirus świnki – gruczoł ślinowy, jądra
  • wirus brodawczaka ludzkiego – nabłonek skóry
  • COVID-19 – komórki oskrzelowe, oportunistycznie również komórki naczyniowe

Wirusy uaktywniają się, gdy układ odpornościowy ulega osłabieniu. Dobry lekarz postrzega półpaśca nie tylko i wyłącznie przez pryzmat dowodów naukowych, ale zadaje sobie pytanie „Dlaczego system odpornościowy stał się tak słaby, że dopuścił do rozwoju zakażenia wirusem varicella zoster?” Lekarz porusza się w obrębie złożonego obszaru, obejmującego żywienie, dobre samopoczucie psychofizyczne oraz wcześniejsze obciążenia toksykologiczne ze strony środowiska. Ten obszar diagnostyki i terapii nie jest oparty na dowodach naukowych. Wymaga od lekarza szerokiej wiedzy (której się nie uczy na studiach), empatii (której się nie wpaja), czasu i przepychanek z instytucjami.

Patrząc nieco szerzej, można wyciągnąć następujące wnioski dotyczące zachorowalności i śmiertelności w wyniku pandemii koronawirusa:

System odpornościowy jako arena aktywności koronawirusa

Pojawia się pytanie: „Dlaczego system odpornościowy niektórych osób jest tak niewydolny, że nie może zatrzymać infekcji koronowirusem, która u niektórych pacjentów może doprowadzić nawet do zgonu?” Eksperci, nawet z różnych „obozów ideologicznych”, są zgodni, że COVID-19 jest wprawdzie wysoce zaraźliwy, ale zarazem niebezpieczny jedynie dla dość jasno określonej grupy ludzi. Infekcje koronawirusem stwierdzano u Niemców jeszcze przed wybuchem epidemii/pandemii. Ukryta inwazja wirusa dokonała się już w 2019 roku.

Przyczyny niedoborów odpornościowych

Niedobór witamin wynika ze stosowania białej maki pszennej i białego ryżu. Ryż jest podstawowym codziennym pożywieniem w regionie azjatyckim. W krajach europejskich i w Ameryce Północnej są nim produkty z białej mąki.  Witaminy, zwłaszcza te z grupy B, występują w łupinach ziaren ryżu i zbóż. Usunięcie ich sprzyja poważnym niedoborom witamin. Pieczywo z białej mąki, pizza, bułki i makarony jajeczne to ulubione produkty we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Francji, Niemczech i Austrii. A to oznacza dietę o niskiej zawartości witamin, powodującą osłabienie układu odpornościowego.  Wystarczy zajrzeć do podręczników biochemii: witaminy z grupy B, w szczególności witaminy B2, B3 i B5 odgrywają centralną i niezastąpioną rolę w komórkowej i układowej obronie immunologicznej, wchodząc w skład biologicznie czynnych koenzymów FMNH/FADH2, NADH/NADPH i koenzymu A. Dzięki potencjałom redox rzędu od -290 do -320mV, witaminy z grupy B plasują się na szczycie hierarchii naszych systemów ochrony antyoksydacyjnej. Nawet utajone niedobory tylko jednej (!!) z tych witamin obniżają siły obronne naszego organizmu.

Niedobór selenu w pożywieniu Europejczyków. W przeszłości z Ameryki Północnej sprowadzano zboża bogate w selen. Wraz ze wzrostem produkcji krajowej ich import został wstrzymany. W Chinach epidemia rozpoczęła się w mieście Wuhan w prowincji Hubei, w której brakuje selenu. Ludność niemiecka i austriacka również cierpi na niedobory selenu. Ponadto: nawet te niemierzalne, utajone deficyty selenu zmniejszają naszą zdolność obrony przed wirusami. Poziom aktywności peroksydaz glutationowych i reduktaz tioredoksynowych jako enzymów wspierających ochronę immunologiczną organizmu również zależy od selenu i przy jego niedoborach ulega obniżeniu.

Zachorowalność i śmiertelność okazują się znacząco wyższe wśród seniorów: niedobory witamin są u seniorów regułą. Zwłaszcza w domach spokojnej starości i domach opieki, dostarczana żywność jest uboższa pod względem biologicznym. Nie posiada już takiej gęstości składników odżywczych, jaka występuje w świeżo przygotowanym posiłku. Osoby starsze jedzą mniej, często cierpią na brak apetytu, pogłębiający się w wyniku przyjmowania leków. Jednak podstawową słabością seniorów (ale także osób młodszych) jest: brak aktywności fizycznej, pogarszający wydolność oddechową i pojemność życiową płuc. Zakażenie wirusem COVID górnych partii oskrzeli dodatkowo ogranicza już i tak zredukowaną pojemność życiową płuc, co może powodować niepokój, a nawet panikę wśród osób dotkniętych chorobą (i ich terapeutów).

Leki immunosupresyjne: seniorzy cierpią na objawy wielonarządowe. Przyjmują rozliczne leki immunosupresyjne, które uszkadzają mitochondria. Należą do nich leki przeciwbólowe i przeciwreumatyczne, takie jak indometacyna, diklofenak i paracetamol, ale także leki obniżające poziom cholesterolu, inhibitory pompy protonowej, leki psychotropowe, beta-blokery i preparaty na obniżenie ciśnienia. W latach 1993-2013 wydatki na leki w Niemczech uległy podwojeniu. A przecież ludzie nie chorują z braku leków, lecz z powodu niewłaściwego odżywiania! Osoby te nie tylko nie zdrowieją, lecz wręcz dłużej chorują.

W regionach o wysokim wskaźniku zachorowań i zgonów występuje też przewlekły stres wynikający z niepewności jutra (utrzymanie miejsca pracy, zmiany klimatu). Ciężko chorzy pacjenci umierali w tych okolicach częściej. Ich układ odpornościowy był osłabiony wpływem przewlekłych chorób oraz polipragmazją czyli przyjmowaniem nadmiernej ilości leków. Osoby działające w nieustannym stresie, w tym przede wszystkim lekarze i personel pielęgniarski, również coraz gorzej sypiają. Brak snu z kolei mocno ogranicza nocną biosyntezę immunoglobulin, co może też osłabiać układ odpornościowy osób poniekąd zdrowych.

Nikt tych czynników nie wziął pod uwagę. Wszyscy skupiali się na łóżkach szpitalnych i respiratorach, „jesteśmy przygotowani” – jak obwieścił jeden z niemieckich ministrów. Problem rozwiążą leki i upragniona szczepionka. Nie, nie rozwiążą! Kolejna pandemia wirusa nadejdzie z pewnością. A przecież przeszłość uczy nas innych sposobów.

Pandemie w retrospektywie historycznej

W średniowieczu, podczas epidemii, bramy miasta były zamykane. Kto był na zewnątrz, zostawał na zewnątrz. Analogiczne procedury stosujemy do dziś, zamykając granice krajów i województw. Powszechnie stosowanymi metodami były i pozostają kwarantanny, ograniczenia w handlu, izolowanie chorych i przestrzeganie dystansu społecznego. Dla ochrony twarzy noszono maski z nosem w kształcie dzioba. Były niestety nieskuteczne. Nasze dzisiejsze maski osłaniające nos i usta mogą redukować promień rozprzestrzeniania się wirusa drogą kropelkową, ale stają się również wylęgarnią bakterii, grzybów i wirusów oraz sprzyjają rozwojowi kwasicy oddechowej.

Po I wojnie światowej nadciągnęła grypa hiszpanka z dziesiątkami milionów zgonów oraz odnotowano masowe zachorowania na gruźlicę. Czynniki chorobotwórcze miały wówczas ułatwione zadanie, żerując na głodującej populacji, zestresowanej bezrobociem, zubożeniem i kryzysem gospodarczym. Zdrowe odżywianie było jednym z filarów leczenia już za Cesarstwa. W olbrzymim kompleksie uzdrowiskowym w Beelitz skutecznie leczono kuracjuszy z gruźlicy za pomocą zoptymalizowanej diety. Zespół uzdrowisk posiadał własne pola, ogrody, uprawy warzyw, sady, hodowle i ubojnie, mleczarnie, piekarnie. Naczelna zasada brzmiała: podstawą diety jest świeżo zebrana i przygotowana żywność.

Działania podnoszące odporność obywateli po II wojnie światowej na ubogim wschodzie Europy

Po II wojnie światowej, której rezultatem było ok. 12,5 miliona głodujących uchodźców, stres związany z utratą dobytku, pracy i bliskich był dramatyczny. Szerzyły się liczne choroby, jak gruźlica, tyfus, dyfteryt, błonica. W tym czasie niemiecka medycyna wykazała się największą w swojej historii skutecznością, działając niedrogo, a zarazem niezwykle efektywnie.

  • Powszechne badania rtg płuc pozwalały wykrywać osoby zarażone gruźlica. Wyniki badań służyły do identyfikacji ognisk infekcji oraz do leczenia i izolowania chorych w szpitalu. Prątkująca gruźlica była bardzo zakaźną chorobą.
  • Profilaktyczne podawanie tranu. Tran otrzymywany z wątroby wieloryba lub dorsza, zawiera witaminy A i D. Obie te witaminy potrzebują siebie nawzajem do interakcji z receptorami. Dlatego występują razem w przyrodzie. Witamina D wiąże się z receptorem witaminy D, a następnie z receptorem retinoidalnym (witamina A). Następnie w jądrze komórkowym, po związaniu z DNA, uruchamiają syntezę cząsteczek antywirusowych i antybakteryjnych (np. defensyna, katelicydyna). Związki te osłaniają błony śluzowe oskrzeli, ale także żołądka, jelit i narządów moczowo-płciowych. Witamina A jest najważniejszym czynnikiem chroniącym oskrzela i wszystkie błony śluzowe! Niedobór witaminy A występował i nadal występuje endemicznie w biednych krajach. Przypadki odry mają tam zwykle dramatyczny przebieg i kończą się zgonem. Wyniki 47 badań przeprowadzonych u dzieci w wieku od 1 do 5 lat (1,2 mln dzieci) wykazały spadek zapadalności na odrę o 50% i śmiertelności o 12% po samym tylko podaniu witaminy A (bez witaminy D).
  • W latach siedemdziesiątych XX wieku w byłej NRD opracowano koncepcję wzmacniania układu odpornościowego przed sezonem grypowym oraz w jego trakcie. Opracowano preparat o nazwie Summavit. Koncepcję preparatu oparto na doświadczeniach z okresu powojennego, kiedy to tran z dorsza zawierający witaminy A i D okazał się skutecznym środkiem w profilaktyce i terapii niebezpiecznych chorób. I to przy bardzo dobrym stosunku kosztów do korzyści. Preparat zawierał również witaminę E, C i wszystkie witaminy z grupy B.
  • Osoby pracujące otrzymywały od zakładu pracy w sezonie grypowym darmowy Summavit w tabletkach, dzieci dostawały krople. Zawierały one retinol (witamina A), ergokalcyferol (witamina D), octan tokoferolu (stabilna witamina E), witaminę C, tiaminę (witamina B1), ryboflawinę (witamina B2), pirydoksynę (witamina B6), pantenol (witamina B5) i nikotynamid (witamina B3). Cena za jedną butelkę wynosiła 3,35 marek wschodnich. Dzieci miały zażywać do 3×15 kropli, dorośli więcej.
  • Ta profilaktyka okazała się skuteczna. Ponieważ odkrycia po wschodniej stronie Żelaznej Kurtyny były zazwyczaj negowane, pozostały niezauważone. Dzisiejsze strategie sprowadzają się do leków i szczepień. Środki te wkraczają do akcji zbyt późno. Profilaktyka wykorzystująca złożone formuły mikroskładników odżywczych bywa nie tylko ignorowana, ale nawet celowo zwalczana. Przyczyną jest wysoce stechnicyzowany, skupiony na „naprawianiu” dysfunkcji system opieki zdrowotnej, który nie zarabia na mikroskładnikach odżywczych odpowiednich pieniędzy.

Krytyczne uwagi pod adresem zarządzania kryzysem COVID

Pierwsze działania, po części chaotyczne (Włochy), po części niedoceniające zagrożenia (Zjednoczone Królestwo), po części rygorystyczne (Austria) mogły wynikać z ówczesnego, niepełnego stanu wiedzy na temat COVID-19. Niemniej z początkiem marca 2020 r. było już wiadomo: wirus jest wprawdzie wysoce zakaźny, lecz niebezpieczny jedynie dla wybranych osób, głównie seniorów obciążonych chorobami układu sercowo-oddechowego.

Szwecja była jednym z niewielu krajów, które nie prowadziły „odgórnej” polityki kryzysowej, ale raczej odwoływały się do dojrzałości swoich obywateli. W ten sposób pokazały, jak można prowadzić politykę zarządzania kryzysem, która jest demokratyczna i przyjazna człowiekowi.

Kilka słów na temat hospitalizacji osób zakażonych COVID-em w ostrej fazie leczenia: głównymi objawami infekcji są ból w okolicy gardła, wzrost temperatury, suchy kaszel lub przejściowa utrata zmysłu węchu i smaku. Czynnikiem wywołującym niekiedy paniczną reakcję osób dotkniętych chorobą oraz leczących je lekarzy była często zagrażająca życiu duszność. Sięgano wówczas zwykle po radykalny środek, a mianowicie dostarczanie chorym tlenu jako działanie priorytetowe. Lecz należało pamiętać, że obfita podaż tlenu wpływa stymulująco na wirusowe zapalenie oskrzeli, powodując rozszerzanie się stanu zapalnego na głębsze obszary dróg oddechowych. Innymi słowy: każde natlenienie nasila powstawanie destrukcyjnych reaktywnych form tlenu (ROS) i tym samym wymaga zwiększenia ochrony antyoksydacyjnej.

Radykalny środek zaradczy, którego celem było rozwiązanie problemu wtórnego, czyli niewydolności oddechowej, nasilał równocześnie problem źródłowy, czyli wywołane przez COVID zapalenie tkanki płucnej. Prawdziwe błędne koło. To tak, jak gdybyśmy chcąc rozniecić miechem tlące się ognisko, spowodowali rozległy pożar lasu.

Wyjście byłoby proste i sprowadzałoby się do jednej litery, a mianowicie C. Witamina C jest jednym z niewielu przeciwutleniaczy, który nawet w wysokich dawkach nie wywołuje efektów prooksydacyjnych, ponieważ utleniona witamina C (kwas dehydroaskorbinowy) jest stabilna i nie podkrada elektronów. Równoczesny wlew wysokiej dawki witaminy C byłby prostym, skutecznym i ekonomicznym środkiem ochrony, przyśpieszającym opanowanie ostrego przebiegu duszności bez jednoczesnego podsycania zapalenia płuc. Ten środek ochrony nie został jednak wymieniony ani przewidziany w żadnej z aktualnych wytycznych. Powód: na witaminach się nie zarabia.

Zignorowanie tak prostej, niedrogiej profilaktyki prowadzi do podejmowania neurotycznych, absurdalnych działań zmierzających do utrzymania epidemii koronawirusa w ryzach. Nieodpowiedzialne izolowanie ludności, doprowadzanie gospodarki pod ścianę, coraz to nowe regulacje, zmieniane raz w jedną, raz w drugą stronę. Opracowywanie kolejnych reguł dotyczących tego, jak i gdzie można lizać lody, jak zachować dystans, jak nosić maski.

Osoby odpowiedzialne za podejmowanie decyzji powinny były od początku skupić się na profilaktyce i wzmacnianiu odporności populacji, od niemowląt po osoby starsze. Zamiast tego, słuchano ekspertów „ślepo zapatrzonych w wirusa”, których działania wpędziły setki tysięcy ludzi w problemy natury społecznej i finansowej. Jako doradcy, powinni byli raczej zasięgnąć rady starszych, 70 do 80-letnich wiejskich lekarzy z wieloletnim, praktycznym doświadczeniem.

Bezsens obecnej sytuacji przejawia się również w ustawowym obowiązku szczepień przeciwko odrze. Za jego niedotrzymanie grozi kara 2.500 EUR. Odra miała zwykle w Niemczech łagodny przebieg. Pojedyncze przypadki pojawiały się niekiedy w szkołach, nie powodując zarażenia kolejnych osób. W dzisiejszych czasach obserwuje się ciężki przebieg odry u dzieci i dorosłych, zwłaszcza migrantów, niedożywionych lub na jednostronnej diecie.  Tu również należałoby promować profilaktykę zamiast szczepień!

Błędne decyzje na szczeblu międzynarodowym i krajowym wynikały z dużej liczby ofiar śmiertelnych. Liczby te zszokowały świat. Ale takie sytuacje miały już miejsce w przeszłości, podobnie było przecież z hiszpańską grypą.

Możliwe rozwiązania długofalowe

Zdrowe jedzenie w dla dzieci w szkole i przedszkolu, zdrowe jedzenie dla  dorosłych. Dzieci i młodzież powinny znów uczyć się w szkole, jak przygotowywać sezonowe potrawy. Kryzys koronawirusowy ujawnił również słabe umiejętności kulinarne dorosłych. Są ludzie, którzy nie potrafią już nawet ugotować ziemniaków. Szkoła mogłaby wnieść znaczący wkład w naukę praktycznego życia. Łącznie z pracą w przyszkolnym ogródku. Wiele gospodarstw domowych posiada dziś znakomite wyposażenie kuchenne. Jednak tylko 45% gospodarstw domowych w Niemczech przyrządza codziennie własne posiłki, a we Francji 65%. Robią to głównie osoby starsze. Młodszym brakuje wiedzy na temat sztuki kulinarnej i czasu. Dlatego w przyszłości niedobory składników odżywczych i niedostatki odporności będą się pogłębiać i dotyczyć coraz większej liczby osób.

W przypadku nadciągającej lub rozprzestrzeniającej się epidemii wirusa, czy to grypy, COVID-19 czy odry, zalecamy przyjmowanie następujących mikroelementów:            

W okresach wolnych od wirusów nie powinno się dopuszczać do załamania układu odpornościowego. Przy braku możliwości regularnej diety mieszanej lub jeśli występują choroby przewlekłe, należy podawać:

  1. preparat mieszany, zawierający witaminy w małych dawkach, mikroelementy (Se, Zn, Mn, Cu, Mb) i elektrolity (Mg, K)
  2. Spirulina: 2 granulki
  3. koenzym Q10 jako ubichinol 50 mg dziennie

Nasze zalecenia pokrywają się z zaleceniami Akademii Medycyny Mikroskładników Odżywczych w Essen, Europejskiego Towarzystwa Odżywiania i Metabolizmu ESPEN oraz Akademii Mikroskładników Odżywczych w Salzburgu. Co łączy zalecenia obu Akademii? W miejsce suplementacji pojedynczymi substancjami, w miejsce stosowania mega-dawek należy zapewnić optymalną podaż zrównoważonych, kompletnych i zgodnych z zapotrzebowaniem organizmu kompleksów mikroskładników odżywczych.

Takie „szerokopasmowe zaopatrzenie” organizmu wystarczy, aby skutecznie wspierać fizjologię ludzkiego metabolizmu, która rozwijała się przez tysiące lat w sposób, dzięki któremu jesteśmy dziś odporni na wirusy.

Dziś mamy do czynienia z kolejną odsłoną „Nowych szat cesarza”. Zamiast tego powinniśmy byli działać zgodnie z sentencją Kanta: „Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem” (Immanuel Kant).

Doc. dr sc. med. Bodo Kuklinski
Specjalista medycyny wewnętrznej

Wielandstraße 7, 18055 Rostock
Magister Norbert FuchsMoosham 29, A-5585 Unternberg
Moosham 29, A-5585 Unternberg

Rostock, 6. maja 2020